Maga Yoga

Maga Yoga

niedziela, 1 lutego 2015

Intymność

Odprowadziłam A na spotkanie z Siva Sakthi,
Sama poszłam do Dreaming Tree.
To zabawne jak myśli kleją się do przeszłości
Historii których nie ma
Historii w ogóle nie ma
A jednak,
Nawyk robi swoje
Pojawia się
Wiara
W istnienie 
Historii
Bajek
Interpretacji
Aaaaaa....!
Jak to boli ...

Pomimo bełkotu głowy
Wchodzę do Dreaming Tree
I powala mnie świerzość 
Obrazu:
Intymność
Chwila
Taka:

Stary mężczyzna śpi wyciągnięty na ławce, pomarszczona twarz niewinnego dziecka, sen ...
Kobieta karmi piersią dziewczynkę o imieniu Leila, uśmiecham się do nich, ona oddaje ciepły mleczny uśmiech w moją stronę ...
Na hamaku buja się młoda wiotka dziwczyna, podchodzi do niej długowłosy chłopak, czule i delikatnie całuje ją w usta ...

Taka rzeczywistość, intymne obrazy, muśnięcia czasu, iskierki życia ...
Znów wilgotnieją mi oczy ...
Jest tyle miłości,
Tyle miłości

Wdzięczność

...



wtorek, 6 stycznia 2015

Guardian Angel

I promise you my little girl,
There is nobody in this world able to hurt you.
As long as I live
I will protect you.
I watch you when you sleep, 
When you walk,
Eat, lough, love, dance ...

It always moves me when I see your struggles,
Your tensed face, your emotions written
All over your skin, muscles of your face contracted,
Movements of your toes, fingers, your precious breath
Going in and out, in and out 
Just like my wings flapping ...
I love you when you cry, when you are scared, 
Lonely, uncertain, like a new born butterfly 
Dancing in the wind with it's fragility.

You are a living perfection, manifestation of love,
You are my most guarded treasure, 
Golden Star.
Just a single thought
"How much
I love you"
Makes me cry.

I am your angel
Painted with your own blood, sweat, heat of your holy body
Which smells like roses.
I am the knowledge of your true nature.
In your bright eyes
I see a child, a woman, an old person.
They are like endless lakes, 
Pure, innocent, always true.

Rest in my arms child
Stop struggling
Breath
Believe 
Live
Be

Galya Zilko


sobota, 3 stycznia 2015

Boski Ból

Będę dla ciebie niemiły
Tylko tak troszeczkę
Badę fajny
Ale tylko do pewnego stopnia
Pomacham smakołykiem przed nosem
I jak będziesz chciała wziąć
To zaraz zabiorę,
Schowam za plecami,
Język pokażę.

A ty się będziesz na to godzić,
Bo to znasz,
Bo na lepiej (uwierzyłaś w to kiedyś), po prostu nie zasługujesz.

Taka gra, zabawa w chowanego.
Fajnie jest, co?

Będę cię walił po plecach wielkim kijem,
Skopię leżącą na ziemi,
Zgwałcę wmawiając, że to dawanie przyjemności,
A potem przytulę i będę przekonywał, że to tylko był żart...
Znajdę odpowiednie teorie, które oczyszczą mnie z wszelkiej odpowiedzialności,
Bo przecież nie ma "robiącego", "wszystko jest pustką", "nie ma winnego ani ofiary",
No przecież wiesz...

A ja będę siedziała jak oniemiała trusia, oczy coraz większe, 
Naprawdę?
Może on wie?
Nie ma Boga, nie ma Boga, nie ma Boga...
Ból tak wielki, że pokusa skoczenia z mostu staje się nagle nieodparcie intensywna,
Tak, tak, tak, skończyć z tym bólem, bo jego poziom rozerwie to ciało na strzępy...
Jak boli brak nadziei?
Jak boli zmieszanie z błotem, bezradność?
Wycie i kopanie, bez efektu, 
bo oprawca jest silniejszy.
Nigdy nie miałam szans...

Stało się, upodlenie, nieuszanowanie, 
Gwałt, przekroczenie granicy
Ból ból ból...

Będę wrzeszczeć pod mostem aż krew popłynie z gardła,
Aż zetrę struny głosowe na czerwono szary popiół,
Będę uderzała pięściami w ziemię aż wykopię nimi dół tak duży, że zwinę się w mokrej zimnej ziemi
Jak pies...
Skopana suka,
Zerżnięta,
Wrzucona do rzeki ze związanymi kończynami i z kamieniami przywiązanymi do ciała,
Za to że śmiała 
Być 
Boginią
Otworzyć 
Serce
Kwiat
Yoni...

Ukarzemy
Najokrutniej jak umiemy, żeby wymazać wszelki ślad
Wolności


Skąd to ciało wszystko to wie?
Jak to się stało, że żadne okrucieństwo,
Nie było w stanie zniszczyć tego
Piękna?

Widziałam dziś w aśramie wiadro z czerwoną wodą,
Bogini krwawi obok martwych kamiennych Bóstw,
Chowając się w wiadrze z wodą do mycia podłóg.
Nie znajdziecie jej w pokłonach, ceremoniach, 
Pustych śpiewach bez życia.
Ona jest w chorym psie bez oka,
Cichej żebraczce śpiącej koło ścieku,
Małpie kąpiącej się w strumieniu.

Liżę rany, 
Wychodzę na brzeg jeziora w którym mnie utopiono setki lat temu,
Uczę się na nowo chodzić,
Mówić,
Ufać
Sobie.

Mam duże szkliste oczy, które wiedzą.
Które widziały śmierć i narodziny niezliczoną ilość razy.
Jestem wirującą energią galaktyk wszechświata.
Wyrazem tego co niewyrażalne.

Urodziłam się Pełna
I nigdy nie umrę



niedziela, 28 grudnia 2014

Relacja

Nie ma przed nią ucieczki,
Jeśli nawet zamkniemy się w jaskini
To przytrafi nam się relacja z kamieniem,
Drzewem, ptakiem, pająkiem, liściem...
I zapewne da nam w kość tak samo 
Jak relacja z partnerem.

To "dawanie sobie w kość"
Ten, bywa że nie do uniesienia ból,
Ogień, kłótnia, przemoc, agresja,
To wszystko wyrażanie miłości
Najlepiej jak umiemy, na ten moment

INNEGO MOMENTU NIE MA

Fascynuje mnie taniec kilku osób,
Chemia, zderzenie planet, iskra, burza,
Emocja o tak potężnej sile, że otwierająca Jądro serca,
Bywa, że prawie obojętność, muśnięcie,
Ledwie zauważalne uczucie...
Tak, i tak, może być.

Nie posiadam, nie mogę być
Nigdy, z nikim.
Już samo stwierdzenie "to moja dziewczyna"
Jest aktem przemocy.
Nie jestem czyjąś własnością.

I tu i teraz
W relacji ze swoim ciałem
Dzieje się magia
Pełnia
Miłość idealna.
Sam fakt że żyję
Może zadziać się jedynie poprzez miłość
Choroba to też miłość
Konflikt jest miłością
Pocałunek i cios zadany pięścią.
Miłość
Chęć zmiany siebie/drugiego
Wyraża się bólem.
Przemoc.
Przemoc boli bo jest postawieniem granicy.
Granica bywa, że musi być odczuwana mocno, aby zadziałała.
Granica jest wyrazem
Miłości.

Mam wrażenie, że jesteśmy jak architekci,
Planujemy jak ustawić w przestrzeni przedmioty, ludzi.
Przestawiamy te kukiełki, dopasowujemy,
Zabawa w dom, świat, miasto.
Czy jest jakiś cel tej zabawy?
Miłość nie ma celu, ona żyje, wyraża się,
Gra atomów, budowanie mandal z piasku, 
Żeby za chwilę zdmuchnął je powiew wiatru,
Pochłonęła fala oceanu,
Kolejna mandala,
Narodziny
Śmierć
Narodziny
Śmierć
Narodziny ...

Kocham Cię
Więc pozwalam Tobie na bycie
Sobą
Pozwalam Sobie na bycie
Sobą
Pozwalam wyrażać się
KAŻDEJ
emocji
dźwiękowi
ruchowi

Płaczę z miłości do

Wszystkiego

Wszędzie

Jestem

scena z filmu Sense8

scena z filmu Sense8

scena z filmu Sense8


czwartek, 25 grudnia 2014

Brzuch

Brzuch mówi
Nieskończenie:
Kocham Cię
Kocham Cię
Kocham Cię
Nie przestanę
Nie przestanę
Nie przestanę
Mówię
Mówię
Mówię
Do Ciebie
Do Ciebie
Do Ciebie
Dobrze
Dobrze
Dobrze
Spokój
Spokój
Spokój
Rozkosz
Rozkosz
Rozkosz
Oddech
Oddech
Oddech
Dotyk
Dotyk
Dotyk
Miłość
Miłość
Miłość

Rozluźniam się, zasypiam, myśleć przestaję
Brak myśli poza myślą
Nieskończona przestrzeń
Ukojenie
Spełnienie

Odpoczywam w Twojej 
Obecności
Ukochany

Twój spokój jest
Moim
Przeźroczystość naszych ciał
Nieistnienie

Wilgotna skóra smakuje słodko
Odurza zapachem
Łzy
Rozkoszy
Poddanie
Fala
Ocean
Bez
Kresu
Ani
Początku

Wszędzie



niedziela, 21 grudnia 2014

Przyjaciel

To taka sytuacja
Gdy nie ma starania się.
Nie potrzeba rzeźbić sylwetki, 
Doskonale się ubierać,
Odpowiednio dobierać słów.

Jestem jaka jestem
I taka jestem kochana
Przyjęta, 
Powitana.

Rozluźniam się jeszcze bardziej
w Hamaku Miłości
Bujana
Powietrzem
o zapachu
Róż

Komnata
Świątynia
Pałac
Królowej
...
Dom
D O M
dom

Wybija rytm biały bęben
Dudni studnia klatki piersiowej
Ciało tajemny wehikuł
Boginiczność
Naczynie
Spokoju

Miód
Pocałunek
Wężowe
Kochanie
Mnie
Ciebie
Nas
b e z g r a n i c z n e

sobota, 20 grudnia 2014

Jasne Niebo

Pierwszy poranek od wielu dni bez chmur,
Bez białej czapy okrywającej szczyt Góry.

Rozbrajanie przeszłości, zostawianie tego co stare,
nawykowe... Zadzior wciąż na nowo raniący
Wyciągany
Długimi kochającymi palcami Marii.
Nic się nie dzieje, jest przyjemnie, słychać krzyki dzieci, ptaki, riksze,
Te same dźwięki jak w każdej chwili, tutaj, w Indiach,
Teraz słyszane jak niebiańska kołysanka,
Bezpieczeństwo, doskonałość przestrzeni, pokoju, domu,
Każdego mikro koloru,
Zapachu, bicia serca, wilgotnego ciepła brzucha
Woda po lewej
Ogień po prawej
Boska równowaga

Spokój

Tak też może być w tych brudnych, chaotycznych, nieprzewidywalnych Indiach.
Pewnie po to właśnie, 
Tutaj wracam.
Bo tu jest 
Źródło
Miłości.
Tu jest
Dom.
Tutaj powietrze jest na tyle rzadkie, że widzę każdy absurd myśli uwierzonej
Każde przeszywające do szpiku kości, porażające piękno myśli jako myśli.

Bo rzeczy są takimi jakie są
I już.
Jakie to 
Proste.