Maga Yoga

Maga Yoga

sobota, 26 listopada 2016

Spokój ◉

A może już dawno nie potrzebuję stać w pogotowiu, 
Bać się, chronić, zaciskać, uciekać ... ?

Może 

czas zacząć 
Żyć

Poznałam już cały wachlarz niecnotów, leni, łachudrów, złośników.
Nauczyłam się rozpoznawać ściemę, grę, przekupstwo.
Śmierdzi to to na kilometr ...
Po co ponownie doświadczać niewygody?
Po co i komu udowadniać, że się da radę, kiedy 
Nie ma (i nigdy nie było) nikogo kto by klaskał, order dał, ukochał ...

Ja
Sama
Dowodem
Jestem.

I już.


Zakopywanie skorupy.
Uwalnianie dzikiego Zwierza.
Przekalibrowywanie.

W puszczy jest mój dom.
Nie mam się czego bać,
Bo jestem królem zwierząt.
Nade mną nie ma już
Nikogo.

Stąpam powoli poznając miękkość ziemi,
Zapach trawy, ocieranie się o gałązki.
Wiatr głaszcze moje grube, lśniące zdrowym futrem
Ciało.
Nigdzie się nie spieszę, czasu nie znam.
Rozkoszuję się 
Istnieniem
Seksualnością
Kochaniem
Oddechem.

Ufam
Drodze
I krokom, które bezwysiłkowo
Robią się

Same.





środa, 3 sierpnia 2016

Zdrowienie ☯

Jedno to pozwalać sobie wewnętrznie na to jaka/jaki jestem, bezwarunkowo i totalnie, w Świadomości, a drugie to obserwować jak Wszechświat się do tego nowego podejścia dostosowuje.
Zmiana nie dzieje sie od razu, w jednej chwili. Na początek ten teatr, który zbudował się przez lata w umyśle, musi się dograć. To takie trochę umieranie na raty.
Ci sami aktorzy, te same zdarzenia, teraz wyraźnie rozgrywające się przed oczami. 
Jakże inna jakość jest w świadomym życiu. 
Jakże to potężny wybór. 
Jedyny. 
Droga dla najodważniejszych. 
Łaska. 
Nie karmić więcej systemu przekonań. 
Stać w Obecności. I patrzeć: "A więc to tak!" mówi wewnętrzny głos "tak to działa, ach ...". 
Ocean bólu potrzebuje się wybrzmieć, rzeka smutku musi popłynąć, do ostatniej kropli, w głębokim Współczuciu. 
Cóż za doskonałość, ileż wdzięczności ...

Gdy wzrasta nasza świadomość, wzrasta też wrażliwość. Stajemy sie bardziej delikatni. Po zrzuceniu zbroi zostajemy nadzy. Nie ma większej siły niż autentyczne i prawdziwe stanięcie w Mocy. 
Na początek jednak może pojawić sie niepewność, lęk, wątpiące myśli.

Cierpliwości Kochanie.
Cierpliwości.
To też minie ...


Zenek napisał: "jeżeli twoje serce jest w stanie nieuwarunkowanej miłości - jesteś psychicznie zdrowy. 
Reszta jest zaburzeniem."


Świat jest cudem. 
Ty jesteś cudem.
Ja nim jestem.
To co zdrowieje we mnie, to co zostaje zobaczone, uznane, ukochane, zadziewa się równolegle w Tobie.
Gdzie istnieje granica, linia podziału na ty i ja?
Szukaj, aby się przekonać o tej Jedni, która roztapia wszystko co skostniałe, zamrożone, utknięte.
Która wprowadza Twoje ciało w drżenie, 
która jest Miłością.
Nie taką jakiej nas uczono. Nie takiej.
Miłości nie da się zamknąć w ramy rozumienia.
Nie ma wolności od niej większej.
Porównanie znika.
Wszystko jest na swoim miejscu. 
Puzzle układają się same.
Żyję nie robiąc
Nic.

niedziela, 22 maja 2016

☉ Zaskorupienie ☉

Nie wiem czemu, ale tak chcę, więc tak robię.
Izoluję się.
Bezpiecznie jest, ciepło, jedzenie jest, drzwi zamknięte na klucz, kadzidło zapalone, odpowiedni przekaz z inter netu.
Kiedy pozwalam sobie na to totalnie, takie odizolowanie po jakimś czasie staje się niewygodne, męczące, nudne ... 
Tęsknota za ludźmi się pojawia.
Jest jednak rząd pytań, niepokoi, lęków: jak wyjść z tego bunkru, gdzie, poza nim, na każdym kroku, na ulicy miasta, w tramwaju, czyha niebezpieczeństwo? Gdzie grozi nadużycie, ból, gdzie znajduję się w środowisku, w którym czuję się źle, od którego najchętniej bym się odgrodziła?
Nie znam jeszcze odpowiedzi.
Na razie 
p o z w a l a m 
Na bycie w bezpiecznym ciepłym łonie, domu, pachnącej przestrzeni gdzie jest dobrze miło przytulnie.

Nawet pisze mi sie z trudem, tak silnie zakodowane są wzorce w tym ciele.
Kiedy piszę z potrzeby 
Wnętrza ?
A kiedy jest to automat, powtarzane wciąż to same zdanie, zachowania, schematy, relacje, dynamiki ... ?

Tak, chyba jestem w miejscu 
Trudu.

Oddycham do tego miejsca.
Trud.
Wyścig z czasem.
Zalew pomysłów, myśli, planów.

Oddycham do tego miejsca.

Poddaję emocji,
Jak kosmicznemu wirowi
Czucia.

Czuję tak dużo,
Że aż nie jestem 
Tym czym 
Myślałam
Że 
Jestem.

Kosmos.
Najbliższe słowo
Prawdzie.

Chociaż dopóki pojęcie bliskości, większej lub mniejszej, istnieje
Napinam
Się.


Kocham ludzi.
Kocham połączenia jakie ze sobą tworzymy
Kocham to co kocha
I jest kochane.
Tą 
Jednię.

A miłość to
Smutek
Ból
Zacisk
Ciepło
Drżenie
Czucie
Czucie
Czucie

Czucie


Czucie


środa, 9 marca 2016

○○○ w o l n o ś ć ○○○

Zostawić bagaż, zgubić go gdzieś po drodze, jak ślimak ciężką twardą muszlę …
Pozostać tym nagim delikatnym ciałkiem, bez skóry, z widocznymi żyłami, pulsującym sercem,
łatwo raniącym się o twarde podłoże, odczuwającym najsubtelniejszą zmianę pogody …

To droga dla najodważniejszych.
To doga dla nie bojących się śmierci,
Straty,
Samotności.

To droga dla 
Kochających.


Otworzyć się na Prawdę:
Nic do mnie nie należy,
Nie moje są dzieci, rodzina, przyjaciele, partnerzy.
Niczego od nich nie chcieć.
Ale też nie mieć nic do dania.

Nie pamiętać:
imion, adresów, map …
Płci, funkcji, zawodu …

Nieustanna żałoba,
Rozmiękczająca do momentu przekroczenia bólu,
Do stania się ogniem,
Spalającym 
wszystko …
Łzami, wodą, rzeką
rozbijającą każdy kamień ...

Zaufanie,
Poddanie,
Miłość.

Tylko one zostają.

To nie ja tworzę swoje życie.
Nie mam żadnej kontroli.
Chociaż w zabawie w teatr jest też boski plan.
Przestawianie dekoracji, zmiana aktorów, iluzja sprawczości …


Każda decyzja, ruch, rozmowa, chodzenie …
Taniec Istnienia, gest ręki Boga,
Drżenie energii, przyczyna i skutek.
Tak to właśnie, 
i tyle, nic więcej,
bez 
nadzieja
bez 
ruch

deep rest

w o l n o ś ć


piątek, 26 lutego 2016

Zwyczajna bajka o zwykłej miłości ...

Nic mnie nie wyróżnia.
Jestem zwykłym człowiekiem, skazanym na porażkę.
Cokolwiek osiągam, w kimkolwiek wchodzę w relację, jakkolwiek ładnie by to nie wyglądało, już na starcie jest utracone. 
Znów się nie udało …
Nie ma nic złego w próbowaniu.
Taka zabawa, aż się nią kiedyś ten, albo kolejny aktor zmęczy ..

Nie staram się być osobą świadomą, oświeconą, mądrą.
Robię rzeczy wynikające z tego, że chcę, że się nie zgadzam na to co jest, że czuję bezradność.
Że jestem potrzebująca, uzależniająca się, że chcę zmieniać innych, dla swojej egoistycznej potrzeby …



Nie, nie śniło mi się.
Byliśmy w sobie zakochani. Nie umieliśmy sobie tego powiedzieć, bo mieliśmy świadomość, że słowa wszystko psują. Każde z nas ma bagaż zranień, każde z nas stworzyło własną filozofię, pomysł, na przeżywanie miłości, aby w jakiś sposób się uchronić przed odrzuceniem, czyhającym zaraz za rogiem.
Stworzyliśmy duchowe teorie, duchowe ego, świadome "nieja".
Nie udało się. Byliśmy skazani na porażkę.
Sztuczka, ponownie, okazała się nieskuteczna.

Jakkolwiek byśmy temu zaprzeczali, odcinali, zamazywali, tak było.
Kochaliśmy się.
I w jednym z równoległych światów, wciąż ten romans się dzieje.
Nie zaczął się, nie trwał, nie skończył.
Żadne to pocieszenie dla zwykłej ja, bo ...

Prawdą jest też to, że został on brutalnie zerwany.

Z bólu dzieje się zaprzeczenie, próby zniszczenia, ukrycia, zakopania, zdeptania …
Walcząc, szamocząc się, złoszcząć, rozpaczając …
Nie, nie, nie!
Beznadzieja miejsca niezgody na to co jest. Odczuwana jak zacisk, tępa pustka, zaułek bez wyjścia, utknięcie.
(Ewentualnie powrót do tego co znane, nieczujące, sztucznie beztroskie, ale nieprawdziwe …
Czy da się oszukać Siebie? I czy to jakiś błąd?)

Tak, tak, chcę cię uzdrowić, zmienić, uratować. Groźbami, pouczeniami, lamentami. Chcę ciebie, potrzebuję, nie mogę bez ciebie żyć. 
Równocześnie to właśnie odsuwa cię ode mnie jeszcze bardziej.
Przecież to wiem.
Dlaczego tak robię?
Nie wiem.
W takiej sztuce gram. 
Co zrobić …


Czuję się tak jakbym była twoją wieczną żoną, Marią Magdaleną, kapłanką, żebraczką ... mogłabym się tak za tobą snuć, myć stopy, być upokarzana na wszystkie sposoby, kopana, obluzgiwana ... Ale tak jakby nic (mnie) nie dotykało. 
A dokładnie to boli, ale też nic nie boli … 
Wszystko (mi) Jedno ...
Taki magnes jest, przyciąganie, potrzeba ...
Boska
Bosa
Naga

I całkowity brak wstydu że potrzebuję, chcę, nie zgadzam się, tupię nóżkami.
Wszystko jest dozwolone.
Ukochane.
Spokój.

Widzę światło, ciemność, dobro w tobie.
Nie przestanę wierzyć, kochać, uzdrawiać ...
Nie da się inaczej ...
Kogo można zranić?
Można i niemożna.
Wszystko Jedno.

Jestem szalona jak ty.
Jestem twoim lustrem.
Niewygodnym i 
Godnym 
tylko
Ciebie.


środa, 24 lutego 2016

Atrakcyjność & Radość

Atrakcyjność czuje się tak:
Motyle w brzuchu,
Wibrująca energia od czakry drugiej do podstawy
i głębiej, aż do ziemi,
Czerwień,
Uziemienie,
Zakorzenienie.

Intrygujące napięcie,
Nieprzewidywalność,
Wolność,
dużo śmiechu, radość,
Szaleństwo dziecka w zabawie,
Zapach ciepłej skóry,
Odczuwanie bicia serca,
Przestrzeń.

Mocny kontakt z ciałem,
Ruch, joga, taniec.
Fascynujące oczy drugiego człowieka,
Bezdenne jeziora, 
Drzwi do Kosmosu,
Bezwiekowość,
Nieograniczoność.

Poczucie, że świat jest nieskończenie fascynujący,
Że za rogiem czekają ekscytujące zdarzenia,
Że one już są zapisane w dzienniczku Boga,
Że są nieuniknione.


A radość jest zupełnie bezwysiłkowa.
Zdarza się nieprzewidywalnie, ot tak.
Jest tak banalnie prosta jak odczuwanie oddechu,
Widzenie światła padającego na ziemię, tworzącego siatkę wzorów z cieni gałęzi drzew.
Daje zadowolenie, które jest bo jest, i nie ma nic innego.
Łatwo radość przeoczyć, bo wydaje się nieważna, zbyt prosta, za łatwa.

W bezczasowym czasie nie robi się nic, nie produkuje, nie kontroluje, nie wytwarza.
Żółte kwiaty nie są złotem, nie dostanie się za nie pieniędzy.
Z żółtych kwiatów nie ma zysku.
Czas to pieniądz, ale co jak czasu nie ma?


Mężczyzna, który porzucił, przypomina się na każdym kroku, powtarzając jak mantra NIE NIE NIE …
Ojciec płonie stabilnym ogniem góry. Nie opuszcza na krok, ale nie mówi słowem.
Jestem widziana i jestem odtrącana, przyjęta i nie.

Wszystko Jedno.

Widzieć w tym kosmosie księgę, z której wyczytuję wszelkie potrzebne informacje.
Napotykać się znienacka na anioły.
bo one czasem przylatują, 
chcąc nie chcąc,
od tak.
Przysiadują na ramieniu,
otulają grubym skrzydłem,
Patrzą i widzą.


wtorek, 23 lutego 2016

Cisza ⃝

Bywa, że myślimy, że to co się nam przytrafia jest niewłaściwe, że jest w tym jakaś pomyłka, i trzeba ją jak najprędzej poprawić. Zawiera się w tym przekonanie, że coś z nami jest nie tak, że jest coś do uzdrowienia, zmiany, odpowiedniego nakierowania lub poprawienia. Tym samym zakładamy, że wiemy lepiej od Tego co zawsze było, jest i będzie Wiedzące.

Myślimy, że gdy czujemy się dobrze, zrelaksowani, spokojni, szczęśliwi, jesteśmy we właściwym miejscu. Równolegle jednak mówimy nie chwilom gdy czujemy się źle, zestresowani, nieszczęśliwi lub niespokojni.
Tymczasem Bóg się nie myli i prowadzi zawsze tam gdzie dla nas najlepiej. To tak jakby była jedna droga. Droga, która nie wyklucza żadnej części nas.
Totalnie jedna, ponad podziałami.
I ona jest jak fala, nieustanna zmiana, płynięcie rzeki. Nie zatrzyma jej śmierć ani narodziny, bo ich nie ma.

Założenie, że jesteśmy jacyś, najczęściej źli (albo dobzi:), niezdolni do relacji, potrzebujący ukrycia się, oddzielenia, zejścia z drogi, stłumienia, powoduje napięcie i walkę.
Gdy jest walka nie da się unikąć zjawiska kata i ofiary.
Zobaczyć, że jest się na wojnie (wojna=wiedzenie), to potężny wgląd. 
Mocno nieprzyjemny na początku. 
W konsekwencji wyzwalający.

Gdy myślimy, że jest jakiś wróg na zewnątrz nas, jakieś ciemne siły przed którymi potrzebujemy się chronić, oznacza, że śnimy o świecie dualnym. Wierzymy, że jesteśmy tym snem. Ale ta wiara też jest częścią snu.
Tak zwane ciemne moce, wróg, to też Ja.
Nie da się odciąć kawałka Siebie, ani się przed Sobą schronić.
Śpiąc, żadne zrozumienie, wgląd nie będzie pełne, a więc będzie nieprawdziwe.
Wszechświat, z miłości, daje złudzenie ciemności i pomieszania.

Nie ma podziału na dobre i niedobre.
Nie ma podziału w ogóle.

Nie ma światła bez cienia. Jeśli jest światło to jest cień i na odwrót. Czyli tworzy się opowieść, sen, dualność. Czasem mylony z wglądem.

TO obejmuje wszystko, nie porównuje, nie wyróżnia. Nic TEGO tak naprawdę nie obchodzi. 
Może być tak, że coś tłumimy, czegoś nie akceptujemy. I wtedy umysł tworzy sen o podziale. O świetle, o cieniu, o czymkolwiek tak naprawdę.
Umysł nie uspokoi się dopóki będziemy zaangażowani w opowieści. 
Dopóki ich nie rozpoznamy.
Nie potrzeba nic robić.
Rozpoznanie nie jest czynnością.

Spokojny umysł, to umysł rozpoznany.

TEGO nie obchodzi nic, a więc także i umysł.
TO nie ma opini ani nie ocenia.

Jest 
absolutną 
Ciszą.
Nieopisywalną.