Maga Yoga

Maga Yoga

niedziela, 21 lutego 2016

BezNadzieja

Bóg odbierze ci wszystko, żebyś zobaczył, że nie ma niczego za co możesz się uchwycić jak tonący brzytwy.

Wszysko co kochasz zostanie ci odebrane,
Okrutnie, boleśnie, bez znieczulenia.
W całkowitej samotności.

Każde wyobrażenie, czy to nirwany, oświecenia, spokoju, światła,
Rozpuści się w czarnej dziurze,
Zniknie bezpowrotnie.

Ból Chrystusa na krzyżu,
Ból Matki widzącej jak umiera jej jedyne dziecko.

BÓL BÓG 

Nie ma żadnej metody,
Żadnej nadziei,
Żadnej sprytnej sztuczki,
Rozwiązania,
Przystani.

Nie ma żadnej teorii, 
Prawdy,
Odpowiedzi.

Nie ma słów
I nie ma ich braku.
Nie ma pustki
Formy
Ani bezformia


Pochylić się nad tym
Darem.

z a m i l k n ą ć


środa, 3 lutego 2016

Boskie Emocje

Kończy się era stygmatyzacji emocji. Nazywania ich pozytywnymi lub negatywnymi, dobrymi lub złymi. Anielskimi i diabelskimi, Do jednych lgniemy, przed innymi się wzbraniamy i staramy je uzdrowić, zmienić … To miejsce napięcia, oporu. Bólu i utknięcia. Kręcenia się w kółko.

Tymczasem KAŻDA emocja jest tą samą Boską Energią.
Miejsce tu i teraz jest poza oceną. Nie ma tam myśli, rozróżniania, podziału.
(Nawet emocji tak naprawdę nie ma.)
WSZYSTKO jest TERAZ dozwolone (także utknięcie i kręcenie się w kółko;).

Kiedy przyzwolimy emocjom, szczegónie tym nazywanym negatywnymi (np. smutkowi i złości), na pełne wkroczenie do ciała - Boskiej Świątyni/Świadomości na powiedzenie im: WITAJ, JESTEŚ, WIDZĘ CIĘ, bądź ze mną NA ZAWSZE, wtedy, właśnie wtedy, dzieje się Cud Oświecenia.

Walka z emocją to walka z Bogiem. 
Mówienie “nie" darowi, który został nam z taką szczodrością ukazany, to wyrzucenie perły do szamba lub odłożenie jej do szuflady, to po prostu powiedzenie: może nie teraz, potem, jak się lepiej poczuję, jak pojadę na kolejne odosobnienie, albo do jakiegoś przyjemnego miejsca, Bali albo Goa, zmienię dietę, nawyki … Kiedyś, potem, jak coś zrobię, ale jeszcze nie teraz …
Wieczne oczekiwanie, wieczne przepracowywanie czegoś, uczenie się od kogoś, naprawianie siebie …

Nie, nie jesteśmy w poczekalni ani "na drodze do oświecenia”.
Nie ma czegoś takiego jak duchowość.
Ty jesteś manifestacją duchowości. 
Inaczej by Ciebie nie było.

Jeśli masz ochotę leżeć w łóżku cały dzień, to leż. Jeśli płakać, to płacz, jeśli drży ciało, to niech drży jak osika, boli głowa, stań się tym bólem. Jeśli pęka serce, niech rozerwie cię na kawałki, jeśli pali ogień w brzuchu, gardle, gdziekolwiek, niech spali to ciało na popiół. Czujesz obezwładniającą ciężkość, niech to ciało przykuje cię do ziemi, zrośnie się z nią. Nie chce ci się ćwiczyć, medytować, ani iść na spacer, czy po zakupy, nie rób tego! Poddaj się temu “nie chce mi się”, przestań siłować się z tym co w tobie wie lepiej od głowy. Odetnij głowę. Puść opór/napięcie całego ciała. Nie sprzątaj, nie jedz, nie medytuj ani nie ćwicz jogi. Rób rzeczy niezaplanowane, zgodne z potrzebą chwili. Puść kontrolę.
I za żadne skarby nie dotykaj myśli! 
Idź tylko za tym co odczuwane. Teraz, tutaj, w ciele, emocjach …

Może to brzmieć dla kogoś radykalnie, ale życie JEST radykalne.
Jest energią nie do ujarzmienia.
Wie to czego największa myśl nie jest w stanie nawet musnąć.
Bo jest to energia nieuchwytna. Poza czasem. Koncepcją.
Wyraża się emocją. Każdą. Czuciem ciała.

TĄ CHWILĄ.

























czwartek, 3 grudnia 2015

BEZBRONNOŚĆ

Patrzę prosto w 
Słońce
Z otwartymi oczami.
Patrzę w 
Siebie.


Potrzebuję, żebyś mnie słyszał, widział, nie cofnął się gdy zobaczysz mnie/siebie nagą,
Bez ozdób, przebrań, bez niczego ...
Prawdziwą.
Bezbronną.

nie zamykaj oczu!


Nie wiem dlaczego, 
Ale wiem bardziej niż wiem że
WIEM.

Skoro
Żyję
I nie zabiły mnie do tej pory ostre myśli - bezlitosne miecze,
Nie pękło mi jeszcze serce z bólu,
To może po prostu nie ma takiej siły, która byłaby w stanie 
Mnie
Pokonać.

Potrzebuję ognia i wody,
Bo z tego składa się ciało.
Potrzebuję równego 
Sobie,
Abym mogła zobaczyć się w lustrze.

Wyszkoliłam się do perfekcji w dostosowywaniu do sytuacji,
Kładzeniu uszu po sobie, 
Umiem żebrać o miłość,
Przykrywać twarz maską z reguł i zasad wymyślonych przez zniewolone umysły.
Odgrywać teatr powinnam/niepowinnam,
Sierotki potrzebującej wsparcia ...

TERAZ: 

Twarz pali życiem tak mocno, że maska zamieniła się w popiół.
Jestem zbyt wysoka, abym mogła sięgnąć po kolejną,
Nie dosięgam ziemi, bo łączę ziemię z niebem.
Ruch dzieje się sam, decyzja podjęła się przed myślą,
Jestem Dostojnością, Królową, Niezachwianiem,
Oczy przepełnione zachwytem.
Kocham się od wewnątrz, 
Buzuję jak rozgrzany piec,
Nawilżam łzami i potem,
Masuję oddechem.

Obiecuję, że nigdy nie odwrócę od Ciebie wzroku
NAJDROŻSZA

poniedziałek, 16 listopada 2015

PUSZCZA

Puszcza jest 
Kobietą.

Wykorzystywaną, 
Okaleczaną,
Nieszanowaną.

Nie da się jednak Jej 
zniszczyć, 
ani trwale okaleczyć.

ONA UZDRAWIA SIĘ SAMA

Nie potrzebuje strażników, 
wojowników,
obrońców.

Śmieje się z ich krzyków, wymachiwań, chaotycznych ruchów.
Puszcza wie, że oni także ulegną
śmierci.

Ona 
nie 
ulega 
niczemu.


Puszcza
potrzebuje być 
Czczona,
Wielbiona,
Kochana.

Potrzebuje być
Widziana.

W każdym miejscu,
Człowieku,
Zwierzęciu
i Rzeczy.

Wszędzie i Zawsze.

Puszcza jest
Bezwarunkową Miłością.

Przyjmuje w swoje uzdrawiające ramiona
Tych, którzy pochylają głowę.
Klękają na ziemi,
Nie boją się ubrudzić.
Którzy na klęczkach doczołgiwują się do Niej,
bo już wiedzą, że nie ma niczego do stracenia.
Oni 
stracili już wszystko.
Wszelką nadzieję, rzecz, zrozumienie.
Nie ma w nich wstydu ani lęku.

Jest za to autentyczna szczerość,
Naga prawda,
Dzikość,
Odwaga.


Jestem kim jestem,
Przy Tobie mogę się rozluźnić,
Ściągnąć maski,
Odkryć swój ból,
Każdą emocję,
w pełni ukazać
Siebie
Nagą
Nagiego.

Matka Puszcza
Przyjmuje Każdego.
Niewybiórczo.

Koi, 
Karmi,
Tuli.
Pieśń najpiękniejszą śpiewa.
Nieustannie,
Niestrudzenie,
Zawsze.

Czy jesteś w stanie pochylić przed Nią głowę?
Paść na kolana?
Jeść garściami czarną ziemię, jeśli Ona tego zapragnie?

Czy masz odwagę odrzucić wszystko co wiesz?
Czego tak zaciekle bronisz?
Swojej racji, pozycji, kolorowych szat, odznaczeń?
Spalić wszelkie dzieła, stosy książek, artykuły, “dorobek życia”?
Dom, nauczycieli, bogów, rodzinę, przyjaciół, kochanków?
Własne dzieci?

Stanąć nago, w 
Prawdze
Pełni
Uczciwości?

Czy jesteś gotów na 
Śmierć?

fot.Janusz Korbel

sobota, 24 października 2015

N I E

Kochanie
Kocha NIE

Kocha wypowiedzi jasne i klarowne, kocha wierność 
Potrzebie.
Kocha natychmiastowe odcięcie od źródła bólu
W momencie jego zauważenia.

Ciach.
I już.
Koniec.

Mówię NIE
Bo kocham.
Niewybiórczo, bezobiektowo, totalnie.
Mówię NIE
Zawsze gdy zbaczam z
Drogi.
Aby na Nią ponownie wrócić.

Bo droga jest 
Jedna.
Bez dna
Jaźń ...

Mówię NIE :
ślepym uliczkom, 
śmierdzącym grajdołkom,
wilczym dołom,
wnykom
oraz wszelkim temu podobnym ...

Kocham radykalne bycie brzuchem Istnienia,
Tak bardzo, że rozkosz wskrzesza się od  tak,
Z nikąd, do nikąd 
Płynie.
Płonie jasnością i ciepłem
Słońca, rozkoszą upojnej nocy
Kochanków.

NIE jestem słodką dzieweczką,
Przynoszącą na tacy swoje miękkie cycuszki
do pomacania ...
NIE jestem namiętną wściekłą suką
gryzącą kark, drapiącą plecy
wyjącą z rozkoszy, rozdającą
orgazmy komu popadnie ...
NIE jestem dojną mleczną krówką,
ani kurą znoszącą złote jaja ...

JESTEM kimś niewysłowienie więcej,
Boginią, Mocą, Przedsłowiem ...

NIE szukam faceta
to mężczyźni pragną
mNie

ale

Jestem NIE 
dla każdego.
Jestem NIE
grzeczna.
NIE posłuszna.
NIE wierzę
nikomu

(nawet

sobie.)

Moja
Dzikość
Słodyczą
Najsłodzszą 
Będąca
JEST
WSZĘDZIE
a jednak NIEdostępna dla większości ...

Aż się wierzyć nie chce

Istota życia jest tak prosta,
Że żadna sprytna sztuczka
Jej nie pojmie

NIE.




piątek, 16 października 2015

♨︎ G N I E W ♨︎

W gniewie jest ogień rozgrzewający wnętrzności od czakry podstawy do centrum serca.
Święty Ogień trawi stosy niepotrzebnych słów, sprytne gierki, kłamstwa, tajemnice ...
Zostawia jedynie niezniszczalne zielone Jądro Prawdy.
Nie patyczkuje się z nikim.
Spali, zniszczy, odetnie głowy mamie, siostrze, tatusiowi, mężowi, kochankowi, żonie, cioci, dobrodusznemu świętemu, nauczycielowi, papieżowi, prezydentowi i wszystkim, kurwa WSZYSTKIM, którzy chociaż o milimetr mijają się z jasnością, klarownością, prostotą tego co Jest.
Kali nie daje sekundy na wahanie się, zastanawianie, manipulacje.
Wyciąga swój zakrwawiony miecz i CIACH! Już nie ma pierdu pierdu, zostaje zapach krwi i dziki taniec namiętnej ekstazy do wtóru z grzechotem naszyjnika z czaszek.
Ekstaza nie zna kombinowania, rozkosz nie zastanawia się nad znaczeniem ani kolejnym krokiem, jest po prostu, nie ma końca ani początku, zmieniają się jedynie Jej fazy, nieustannie.

Jest tylko Miłość, 
fala życia nie do zatrzymania, 
T Y L K O   M I Ł O Ś Ć.

Rozum nie jest w stanie pojąć radykalności i bezwzględności tego stwierdzenia.
Stwierdzenie zresztą, jakiekolwiek, jest kolejną głową do ucięcia przez niezniszczalną Kali.
Bo nie ma siły od Niej większej.
Tam gdzie nikt sobie nie radzi, wkracza Kali.
Koniec zabawy, 
Zaczyna się prawda
Ż Y C I A.


Dzisiaj spotkałam Kali.
Siedziała naprzeciwko mnie i jadła zupę z dyni.
Miała bujne czarne włosy,
Usta pomalowane na mocny róż.
Ciało pokryte tatuażami.

Jej Moc może przerazić nawet ją samą,
dopóki nie odkryje, że to właśnie ona jest
K A L I.
Że nie ma nikogo od niej silniejszego, że nie ma zbawcy,
nie ma niczego w niej do uzdrowienia,
bo ona sama jest lekarstwem.
Najskuteczniejszym z możliwych,
którego poszukują śmiałkowie na całym świecie.
Mało który dostępuje jednak zaszczytu spotkania 
Jej.

Kontakt z Kali to radość, lekkość w działaniu,
Spokój, świadomość życia w ciele, ciepło,
Brak lęku, pewność siebie, odwaga,
Atrakcyjność, autentyczność, lekkość i seksualność,
To też śmiech, dużo śmiechu i nieskrępowanej zabawy,
W O L N O Ś Ć

Chylę głowę przed Kali,
grzeję się w cieple Jej ognia,
Modlę do Niej,
poddaję Jej mocy
S O B I E.









































poniedziałek, 28 września 2015

Dzika Cisza

Bycie w miejscu ciszy to uważność.
Jak to uchwycić słowami?
Nie wiem.

Opowiem o czymś innym zatem.
O dzikusce z lasu.
O tej co je palcami, nie podąża za autorytetami, nie dba o linię, nie ćwiczy, nawet nie medytuje …
O tej co słyszy, ale nie słucha.
O tej, w której wiecznie żywą jest wolna dziewczynka, chociaż dzikuska jest poza czasem, nie wie co to wiek.

Dzikuska bywa niewygodna dla instytucji, ugrupowań, społeczności.
A równocześnie jest bezcenna dla instytucji, ugrupowań, społeczności.
Dzięki niej one się rozwijają, dzięki niej życie żyje, dzięki niej żadna ściema się nie utrzyma, bo dzikuska wchodzi w samo jej ciemne serce brudnymi kaloszami i nie ma zmiłuj. Fałszywy zamek z klocków rozpada się w drobny mak.

Dzikuska nie wybrała bycia dzikuską. Czasem myśli sobie, że wolałaby być taką “grzeczną, przestrzegającą reguł panienką”, jednak jakoś w ogóle jej to nie wychodzi.
Prędzej czy póżniej wychynie spod jej eleganckiej sukienki ubłocony fartuch, w którym biegała całą noc po lesie tarzając się z wilkami w mokrej ziemi. O zupełnie nieprzepisowej godzinie, bo pewnie o tej porze "należy spać, gdyż wtedy właśnie regenerują się jakieś tam komórki w mózgu oraz odpoczywa jelito cienkie” … 

Dzikuska nie lubi być zostawiana. Jeśli zaniedbam ją w sobie, tracę jakby część sił witalnych. Coś jest nie tak, coś we mnie boli, usztywniam się, żeby się nie rozpaść, gram niewygodną rolę, która jest na tyle sztuczna, że słysząc swój nienaturalny głos, czuję się jak w szkole, gdzie udaję grzeczną, aby otrzymać dobrą ocenę. Żeby się ode mnie odwalili, a jak zaczną się wakację, zacznę żyć. Aby tylko przetrwać kolejny rok szkolny …
A wtedy pobiegnę na łąkę, będę biec i biec. A jak się zmęczę, to usiądę pod ulubioną sosenką na ławeczce, którą zbudował tata i tak trochę sobie na niej posiedzę … A potem wyjdę na pagórek i z głośnym śmiechem będę się z niego turlała w dół po ciepłej miękkiej trawie. Pójdę nad morze w nocy i będę pływała nago. Wrzeszcząc ze strachu i podniecenia, szalonej radości.

Nie jestem już w szkole. To zabawne, że z rozpędu, nie wiedząc kiedy, odnajduję się w tym szkolnym cyklu. Że jeszcze zdarza mi się słuchać srogich nauczycieli/mamusi/tatusia.
Ten proces, ma swój czas, a ja się denerwuję, że za wolno, że cholera jasna, ja wcale nie chcę takiej lekcji! Ja mam inny scenariusz. A Bóg znów robi swoje. Zawsze robi swoje. I pewnie wie lepiej …
A niech Go! 

Dobrze, że jest pisanie.
Dobrze, że jest samotność.
Dobrze, że jest wolność.

Bóg ...