Maga Yoga

Maga Yoga

wtorek, 21 listopada 2017

Bajka o Samotnej Dziewczynce

To będzie bajka z dawnych czasów, które zapisały się w ciele i są czasem teraźniejszym, bo ciało mówi prawdę/wyraża się tą chwilą.
Medytacja, to zaproszenie dla ciała.
A więc proszę, mów, boska istoto …

W ciele zapisał się krzyk, żałoba bez końca, ból i wstyd. I wiele innych.

(Już słyszę, jak wewnętrzny głos zaczyna się niepokoić, że schodzę w ciemne rejony, a to niedobrze, niedobrze, trzeba się na pozytywach przecież koncentrować.
Dobrze panie głosie, ja jednak pójdę i będę kontynuowała, a tobie dam marchewkę, smaczna jest, eko, mam nadzieję, że chociaż na chwilę będziesz się miał czym zająć.)

Samotna Dziewczynka od początku wiedziała wszystko. Miała jasne głębokie oczy, żywe ciało, mądrość świata. Była Buddą, Boginią, Bogiem, była wszystkim dla czego buduje się kościoły, świątynie, przed czym kłania się i kłaniało, od zawsze.
Dziewczynka nie znała nazw, podziałów, płci.
Dziecko jest przed tym wszystkim.

Z każdym kolejnym dniem, które wydawały się długie jak dekady, Dziewczynka doświadczała kolejnych dziwów.

Odkrywała, że jej naturalność przeszkadza, że niektóre emocje są niedobre, że ma płeć, i ona jest tą gorszą. Że jest brudna, nieczysta, i że powinna się wstydzić, a już na pewno usuwać się w tło, nie być widziana ani słyszana. Że powinna być miła i grzeczna, że powinna być jakaś. Dowiedziała się, że aby uzyskać coś, trzeba coś oddać …
Uczyła się, a jej małe ciało zamykało się coraz bardziej, szczęki zaciskały, milkła, stała się tak cicha, że zwierzęta podchodziły bardzo blisko, bo nie wyczuwały ani nie słyszały człowieka.
Stała się cichym drzewem w ogrodzie, samotną skałą w oddali, zamarźniętą wodą.
Oczy jednak zostały żywe i patrzyły z przerażeniem na teatr jaki się wokół niej rozgrywał. Co jakiś czas wydobywało się z niej ciche westchnienie: “a więc to tak, mój boże …” Po latach nagromadziła się tak duża ilość łez w oczodołach, że zaczęły wylewać się rwącą strugą, niekontrolowanie. Działo się to szczególnie podczas zgromadzeń rodzinnych. Jedyne co wiedziała to: “to tak boli, tak boli, tak straszliwie boli …”. Słowa jak sztylety, atmosfera jak z pola bitwy, obraz Beksińskiego. 
Ciało dziewczynki pozostawało zamknięte, i było takie jeszcze wiele lat. Bo nie mogła powiedzieć tego co czuje, groziła jej śmierć, kolejny cios, a każdy mógł okazać się tym śmiertelnym. Nie było dla niej miejsca, jej prawda była wdeptywana wielkimi butami głęboko w ziemię, rozszarpywana na forum, wyśmiewana, nazywana chorobą psychiczną, histerią. Była uznawana za przyczynę wszelkiego zła, była izolowana, odrzucana, była brzydka, chora, nieudana, gorsza …
To że przeżyła, to cud, to boski cud. 

Dziewczynka rosła, stawała się nastolatką, dziewczyną, kobietą …
W środku chroniła się mała przestraszona dziewczynka. Może, może kiedyś ktoś rozpozna jej prawdę, zobaczy ją. Chociaż nie miała już nadziei. Siedziała skulona w kącie. 

Samotność to główna towarzyszka życia Dziewczynki. Zimna, ale przynajmniej bezpieczna. Życie jedynie udowadniało, że nie można ufać, że ludzie karmią się jej słodyczą, a potem wyrzucają w kąt. Że żyjemy w męskim świecie, a kobieta ma mniejsze prawa. Że tych praw równie zaciekle chronią mężczyżni, jak i kobiety. Że nikt nie słucha jej głosu, bo jest tym mniej znaczącym, że czuje za dużo, że mówi zbyt dosłownie. Że głos nie idący na kompromisy, jest zbyt niewygodny. Że zostanie za to ukarana, porzucona kolejny raz, zignorowana, że zostanie sama … Że jej żywa i nieskrępowana seksualność zostanie wykorzystana, że jej naturalność będzie wyśmiewana. Że jej ufność będzie nazwana naiwnością …
Że w życiu liczy się to co jaskrawe i świecące, że nikt nie ma czasu. Nie ma czasu żeby wysłuchać nawet jednego zdania do końca. Że nikt nie słucha, że wszyscy chcą …
Że żyjemy osamotnieni w wielomilionowych skupiskach, gdzie ocieramy się o siebie i popychamy w centrach handlowych, odreagowując wieczorem samotnie w domu, ocierając się i popychając o członków rodziny, tak samo nieobecnych …
Że nasze tłumione emocje co jakiś czas wybuchają jak uśpiony wulkan i ranią, niszcząc wszystko w koło …

Samotność.
Patrzę w koło żywymi zdziwionymi oczami, otwieram je coraz szerzej. Niezmiennie trudno w to uwierzyć mojej małej Dziewczynce …
“A więc to tak, mój boże …” 


Jestem w miejscu zadziwienia, szoku, powolnego odtajania …
Odkrywania potrzeb, które schowałam głęboko w ziemii, w najciemniejszym zakątku puszczy. Potrzebuję czasu, żeby się do nich dokopać. 
Ranię sobie ręce, odmrażam palce, trzęsę się, krzyczę, płaczę, tyle tego, ale nareszcie mogę. Mogę bo nie jestem sama, bo teraz już to wiem. 
Przypomniałam sobie.

Bo zasługuję na wszystko co najlepsze. I tylko to.
Jest tak dlatego, że żyję, i to wystarczy.
Jestem wystarczająca.

Jestem


Dowodem.


niedziela, 16 kwietnia 2017

⦾ Przyroda ⦾

Przyroda nie zna sentymentów.
Nic ją nie obchodzi czy jest zimno, przyjemnie, czy nieprzyjemnie. Czy zachwycasz się pięknym widokiem i ogrzewasz skórę w promieniach słońca, czy też zapadasz się w bezdenny smutek, nie widzisz wyjścia z sytuacji ani sensu istnienia. 
Czy jesteś zdrowy czy chory. 
Czy twoim doświadczeniem są narodziny. Czy też śmierć.
Przyroda po prostu jest.
I trwa.
Nie posiada opinii, preferencji. 
Nie porównuje, nigdzie nie dąży.
Nie jest też okrutna.
Ani miłująca.
Jest życiem. 
I tyle.
Życie jest Mądrością, która jest przed wszystkim.
Filozofowie, mędrcy, naukowcy, świecą przy niej bladym sztucznym światłem żarówki. 
Życie jest palącą jasnością słońca, czarną bezksiężycową nocą, mrozem Syberii, rozpalonym piaskiem Sahary, wilgocią tropikalnego lasu i potężną wodą oceanu.

Życie swoim milczącym jestestwem daje świadectwo, które jest 
w y s t a r c z a j ą c e.

Pozostaje zamilknąć.

Poddać dzianiu.

Pokłonić nisko.

Wilgotnymi oczami, doświadczać roztapiania ciała w ogniu miłości.

… jak to serce mocno bije …

… jak to życie mocno żyje …


wtorek, 20 grudnia 2016

po co tutaj jestem?

Nie po to, żeby było mi przyjemnie, bo jak jest przyjemnie to i nieprzyjemnie będzie.
Każdy raj zamieni się w piekło. Każde piekło w raj.

Od kilku dni przebywam w willi o niezwykłym pięknie, na Bali, w cieple i rozkoszach, wśród śpiewu ptaków. Codziennie pływam w ciepłej wodzie, jestem masowana, dostaję jeść, zmieniają mi pościel, sprzątają, dbają o każdą potrzebę.
Dziś rano zobaczyłam zranionego wróbelka na drodze z domu. Pochylał główkę i chował pod skrzydełkiem. Ile mu jeszcze zostało życia?
Wczoraj, podczas ciepłej burzy, w sali o wystroju pałacu, odkryłam na posadzce martwą ważkę. Mrówki nie zdążyły się dobrać do jej martwego ciała. Jeszcze niedawno musiała być żywa, latała po okolicy mieniąc się kolorami. 

Wszystko przemija, zmienia się ciało, zmieniają się okoliczności. Można by popaść w rozpacz i depresję. 
Albo zacząć żyć tak jakby nie było jutra. Jakby nawet kolejna minuta życia nie była nam gwarantowana.
Bo nie jest.

Dlaczego zatem tkwić w miejscu, w którym nie chcemy być? Mówienie, że nie wiemy czego chcemy jest nieprawdą. Każdy z nas doskonale to wie. Myślimy tylko, że mamy dużo czasu przed sobą. Że możemy poczekać chwilę, coś przerobić, uzdrowić, zaopiekować się kimś, byle nie sobą. Wymyślamy niezliczoną ilość przeszkód.
Czyżby? Czyżbyśmy naprawdę mieli tyle czasu?
I czy wraz z decyzją, że nie zajmiemy się teraz sobą, tyko światem, innymi, będziemy się martwili, oceniali, analizowali, odkładali na później,  nie dajemy światu sygnału, że nie jesteśmy ważni, nie zasługujemy na to co dobre? 
Czy naprawdę, z ręką na sercu, możemy powiedzieć, że mamy na to czas?
Decyzja o pozostawieniu siebie, kreuje przyszłość. Każda rzecz, którą robisz teraz, energia którą wysyłasz w świat, jest sygnałem dla Wszechświata. “A więc to tak? Chcesz poczuć jak to jest mówić sobie nie? Proszę bardzo, dam Ci taki świat jaki sam wykreowałeś.” 
Wszechświat robi to z Miłości.
Tak bardzo Cię kocha, że pokazuje na niezliczoną ilość sposobów: oto kim jesteś.

A więc po co? Po co tutaj jesteś Kochanie?
Co Cię pasjonuje? 
Za czym tęskni trzon Twojego Istnienia? Twoje gorące żywe serce?

Nie odkładaj na później życia.
Ono nie dzieje się później.
Nie dzieje się jutro, ani nawet za sekundę.
Dzieje się w tej chwili.
I to od Ciebie zależy czy Twoje życie będzie celebracją, tańcem z miłości do wszystkiego, orgazmem, czy też odwracaniem twarzy od siebie, zaciskiem, napięciem, bólem …
Tak i tak jest w porządku, życie nie ocenia, nie dzieli. 
Nic je nie obchodzi.

Życie jest przejawem Miłości.

Rozpoznajesz Siebie?





sobota, 26 listopada 2016

Spokój ◉

A może już dawno nie potrzebuję stać w pogotowiu, 
Bać się, chronić, zaciskać, uciekać ... ?

Może 

czas zacząć 
Żyć

Poznałam już cały wachlarz niecnotów, leni, łachudrów, złośników.
Nauczyłam się rozpoznawać ściemę, grę, przekupstwo.
Śmierdzi to to na kilometr ...
Po co ponownie doświadczać niewygody?
Po co i komu udowadniać, że się da radę, kiedy 
Nie ma (i nigdy nie było) nikogo kto by klaskał, order dał, ukochał ...

Ja
Sama
Dowodem
Jestem.

I już.


Zakopywanie skorupy.
Uwalnianie dzikiego Zwierza.
Przekalibrowywanie.

W puszczy jest mój dom.
Nie mam się czego bać,
Bo jestem królem zwierząt.
Nade mną nie ma już
Nikogo.

Stąpam powoli poznając miękkość ziemi,
Zapach trawy, ocieranie się o gałązki.
Wiatr głaszcze moje grube, lśniące zdrowym futrem
Ciało.
Nigdzie się nie spieszę, czasu nie znam.
Rozkoszuję się 
Istnieniem
Seksualnością
Kochaniem
Oddechem.

Ufam
Drodze
I krokom, które bezwysiłkowo
Robią się

Same.





środa, 3 sierpnia 2016

Zdrowienie ☯

Jedno to pozwalać sobie wewnętrznie na to jaka/jaki jestem, bezwarunkowo i totalnie, w Świadomości, a drugie to obserwować jak Wszechświat się do tego nowego podejścia dostosowuje.
Zmiana nie dzieje sie od razu, w jednej chwili. Na początek ten teatr, który zbudował się przez lata w umyśle, musi się dograć. To takie trochę umieranie na raty.
Ci sami aktorzy, te same zdarzenia, teraz wyraźnie rozgrywające się przed oczami. 
Jakże inna jakość jest w świadomym życiu. 
Jakże to potężny wybór. 
Jedyny. 
Droga dla najodważniejszych. 
Łaska. 
Nie karmić więcej systemu przekonań. 
Stać w Obecności. I patrzeć: "A więc to tak!" mówi wewnętrzny głos "tak to działa, ach ...". 
Ocean bólu potrzebuje się wybrzmieć, rzeka smutku musi popłynąć, do ostatniej kropli, w głębokim Współczuciu. 
Cóż za doskonałość, ileż wdzięczności ...

Gdy wzrasta nasza świadomość, wzrasta też wrażliwość. Stajemy sie bardziej delikatni. Po zrzuceniu zbroi zostajemy nadzy. Nie ma większej siły niż autentyczne i prawdziwe stanięcie w Mocy. 
Na początek jednak może pojawić sie niepewność, lęk, wątpiące myśli.

Cierpliwości Kochanie.
Cierpliwości.
To też minie ...


Zenek napisał: "jeżeli twoje serce jest w stanie nieuwarunkowanej miłości - jesteś psychicznie zdrowy. 
Reszta jest zaburzeniem."


Świat jest cudem. 
Ty jesteś cudem.
Ja nim jestem.
To co zdrowieje we mnie, to co zostaje zobaczone, uznane, ukochane, zadziewa się równolegle w Tobie.
Gdzie istnieje granica, linia podziału na ty i ja?
Szukaj, aby się przekonać o tej Jedni, która roztapia wszystko co skostniałe, zamrożone, utknięte.
Która wprowadza Twoje ciało w drżenie, 
która jest Miłością.
Nie taką jakiej nas uczono. Nie takiej.
Miłości nie da się zamknąć w ramy rozumienia.
Nie ma wolności od niej większej.
Porównanie znika.
Wszystko jest na swoim miejscu. 
Puzzle układają się same.
Żyję nie robiąc
Nic.

niedziela, 22 maja 2016

☉ Zaskorupienie ☉

Nie wiem czemu, ale tak chcę, więc tak robię.
Izoluję się.
Bezpiecznie jest, ciepło, jedzenie jest, drzwi zamknięte na klucz, kadzidło zapalone, odpowiedni przekaz z inter netu.
Kiedy pozwalam sobie na to totalnie, takie odizolowanie po jakimś czasie staje się niewygodne, męczące, nudne ... 
Tęsknota za ludźmi się pojawia.
Jest jednak rząd pytań, niepokoi, lęków: jak wyjść z tego bunkru, gdzie, poza nim, na każdym kroku, na ulicy miasta, w tramwaju, czyha niebezpieczeństwo? Gdzie grozi nadużycie, ból, gdzie znajduję się w środowisku, w którym czuję się źle, od którego najchętniej bym się odgrodziła?
Nie znam jeszcze odpowiedzi.
Na razie 
p o z w a l a m 
Na bycie w bezpiecznym ciepłym łonie, domu, pachnącej przestrzeni gdzie jest dobrze miło przytulnie.

Nawet pisze mi sie z trudem, tak silnie zakodowane są wzorce w tym ciele.
Kiedy piszę z potrzeby 
Wnętrza ?
A kiedy jest to automat, powtarzane wciąż to same zdanie, zachowania, schematy, relacje, dynamiki ... ?

Tak, chyba jestem w miejscu 
Trudu.

Oddycham do tego miejsca.
Trud.
Wyścig z czasem.
Zalew pomysłów, myśli, planów.

Oddycham do tego miejsca.

Poddaję emocji,
Jak kosmicznemu wirowi
Czucia.

Czuję tak dużo,
Że aż nie jestem 
Tym czym 
Myślałam
Że 
Jestem.

Kosmos.
Najbliższe słowo
Prawdzie.

Chociaż dopóki pojęcie bliskości, większej lub mniejszej, istnieje
Napinam
Się.


Kocham ludzi.
Kocham połączenia jakie ze sobą tworzymy
Kocham to co kocha
I jest kochane.
Tą 
Jednię.

A miłość to
Smutek
Ból
Zacisk
Ciepło
Drżenie
Czucie
Czucie
Czucie

Czucie


Czucie


środa, 9 marca 2016

○○○ w o l n o ś ć ○○○

Zostawić bagaż, zgubić go gdzieś po drodze, jak ślimak ciężką twardą muszlę …
Pozostać tym nagim delikatnym ciałkiem, bez skóry, z widocznymi żyłami, pulsującym sercem,
łatwo raniącym się o twarde podłoże, odczuwającym najsubtelniejszą zmianę pogody …

To droga dla najodważniejszych.
To doga dla nie bojących się śmierci,
Straty,
Samotności.

To droga dla 
Kochających.


Otworzyć się na Prawdę:
Nic do mnie nie należy,
Nie moje są dzieci, rodzina, przyjaciele, partnerzy.
Niczego od nich nie chcieć.
Ale też nie mieć nic do dania.

Nie pamiętać:
imion, adresów, map …
Płci, funkcji, zawodu …

Nieustanna żałoba,
Rozmiękczająca do momentu przekroczenia bólu,
Do stania się ogniem,
Spalającym 
wszystko …
Łzami, wodą, rzeką
rozbijającą każdy kamień ...

Zaufanie,
Poddanie,
Miłość.

Tylko one zostają.

To nie ja tworzę swoje życie.
Nie mam żadnej kontroli.
Chociaż w zabawie w teatr jest też boski plan.
Przestawianie dekoracji, zmiana aktorów, iluzja sprawczości …


Każda decyzja, ruch, rozmowa, chodzenie …
Taniec Istnienia, gest ręki Boga,
Drżenie energii, przyczyna i skutek.
Tak to właśnie, 
i tyle, nic więcej,
bez 
nadzieja
bez 
ruch

deep rest

w o l n o ś ć